wtorek, 29 listopada 2011

Ja i mój rower, czyli cyrk jest w mieście

Hej, może troszkę chciałem się pochwalić ale wydaje mi się, że zrobiliśmy ze Złem coś fajnego.
W niedziele pomimo strasznego zimna poszliśmy na rower i gdzieś po coś zahaczyliśmy o Obi. Po drodze do kasy, do której zmierzaliśmy z pustymi rękoma (no właśnie, po co my tam poszliśmy?) wzrok mój przyciągnęło kolorowe pudełko o kształcie walca. Podbiegłem, złapałem i oczom nie uwierzyłem. Kolorowe świecące w ciemności 'patyczki' które według producenta w naszym pięknym języku nazywają się "Pręty świetlne".
 Na pewno widzieliście już coś takiego, dość popularne na festiwalach i innych imprezach masowych. Gdy już się ciemno zrobiło. Zaczęliśmy się nimi 'bawić'. Zobaczcie co z takiej zabawy wyszło. Sorki za jakość zdjęć, robione sokowirówką. 
Połączone i zaplątane, w świetle wygląda słabo.

Kolaż czy kolarz?
Po ciemku wyglądało to dużo lepiej, szczególnie kiedy jechałem nieoświetloną ścieżką rowerową.  Niestety posiadane przez nas aparaty nie potrafiły się ogarnąć i dobrze pokazać te kolory w ruchu a może po prostu nie umiemy? W każdym razie wydatek niewielki (110kc) a zabawy mieliśmy na parę godzin.

wtorek, 8 listopada 2011

Me vs CM

Minął już ponad miesiąc od kiedy używam CyanogenMOD na moim telefonie. Ogólnie system sprawia niezłe wrażenie, jednak kilka drobnych szczegółów na prawdę może nieźle wkurzyć człowieka.
Z drugiej strony, to zdanie kieruję do wszystkich potencjalnych użytkowników tego ROMu, nie chce Was zniechęcać do tego softu. Moje problemy niekoniecznie będą występować na jakimkolwiek innym telefonie.
Po krótce postaram się wymienić wszystkie te najbardziej irytujace mnie pierdółki z powodu których nie pieje z zachwytu nad tą edycją Androida.

Ładowanie - kiedy telefon się rozładuje do końca, podłączę go do ładowania i po krótkiej chwili go uruchomię, telefon zawiśnie na ekranie bootowania. Z włączeniem trzeba poczekać aż się urządzenie podładuje lub, jeśli mamy jeszcze troszkę baterii, włączyć telefon i dopiero po kilkunastu sekundach podłączyć ładowarkę.

Czasem zdarzy mu się przywisnąć na chwilkę i opóźnić renderowanie niektórych części GUI.... raz nie miałem slidera do odebrania rozmowy. Niestety rozmowa nie doszła do skutku.
Troszkę niemiłym zaskoczeniem może być również sytuacja, kiedy szybko chce coś zrobić (zapisać numer telefonu czy cokolwiek) a aplikacja ADWlauncher nagle umiera. Czasem pojawia się komunikat, ze przestała odpowiadać a czasem po prostu się zrestartuje. Nie jest to duży problem gdyż telefon po jakichś 10-15 sekundach jest z powrotem używalny, ale niesmak pozostaje.

Plusy za to, są dużo ciekawsze.
Co mnie najbardziej irytowało w Nokii E66 a miał to starusieńki SE k750? Słuchając muzyki mogłem zmienić kawałek bez wyciągania telefonu z kieszeni. Wystarczyło przytrzymać przycisk służący do regulacji głośności.
HTC Wildfire w wersji z Androidem Froyo także tej prostej funkcji nie posiadał, jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłem ją w CyanogenMOD.
Może i słuchanie muzyki z telefonu nie jest jedną z podstawowych jego funkcji, ale jedna z najprzyjemniejszych. Po co mam nosić ze sobą odtwarzacz CD (sic!) lub MP3, kiedy telefon zawsze jest w kieszeni?

I tutaj wychodzi kolejna rzecz, ale nie wiem czy do końca na plus. CM posiada domyślnie zainstalowaną aplikacje DSPmanage która jest niczym innym niż equalizerem. Bardzo fajnie, zawsze chciałem obniżyć troszkę średnie tony.
Tylko dlaczego mam wrażenie, że to w ogóle nie działa? Poza zwiększeniem basu nie słyszę żadnej różnicy. Może to moje niewprawne ucho, wszak audiofilem nie jestem, ale tutaj widzę okazję do poprawek.

Przez ten ostatni miesiąc "przerobiłem" dobrych kilkadziesiąt aplikacji, zarówno użytkowych jak i rozrywkowych, nawet gier :o)
Kiedyś się zbiorę i nawet może Wam coś polecę.

Po miesiącu niezależna komisja w składzie: ja, wieniu i piotrek orzeka co następuje.
CM wygrywa w kategorii małe, acz fajne udogodnienia. HTC Sense za to prowadzi w stabilności.

Chcesz sprawdzić CyanogenMOD? click

P.S. Właśnie sobie przypomniałem o jeszcze jednej rzeczy w której Sense jest lepszy, wybieranie numerów. Pozwala zarówna na wyszukiwanie po nazwie jak i przewijanie paluchem. W CM ofiarę można wybrać tylko z listy (chyba, że czegoś nie wiem, wtedy proszę mnie oświecić)

czwartek, 6 października 2011

Me vs CyanogenMod

Jakiś czas temu stwierdziłem, ze HTC sense na moim Wildfire działa już dostatecznie długo i stabilnie, choć może troszkę wolno. Postanowiłem jak zwykle się troszkę pobawić... o uszy mi się obiło, ze można wgrywać tak inne odmiany Androida - zwane ‘Custom Rom’. Mój wybór po krótkim namyśle padł na CyanogenMod - podobno jeden z popularniejszych.

Zabrałem się do roboty. Poczytałem troszkę, co gdzie i jak trzeba zrobić żeby poprawnie zainstalować sobie własnego Roma. Na początek trzeba zdobyć uprawnienie admina na telefonie.
Opcja pierwsza. chyba najpopularniejsza w internecie metoda - unrEVOked - próby na wszelkie możliwe sposoby - za każdym razem porażka.
Po 4 godzinach walki - zero rezultatu - poszedłem na piwo.
Drugi dzień, home office, leń. Grzebie w internecie dalej. Przypomniałem sobie, ze mój telefon miał domyślnie zainstalowane wersje 2.2.1 Froyo - wcześniejsze modele mialy wersje (chyba) 2.1. ooookeeeej, no to szukamy hacka na moja wersje softu. Po kilkunastu minutach BACH, znalazłem. Zaczynamy... najpierw S-OFF (odblokować możliwość zapisu na ROM telefonu) - sukces. Później, wgrać mini obraz żeby moc operować właściwymi Romami - CRM - clockwork recovery module. O dziwo, udało się za pierwszym razem.

Status: Stary system na telefonie ale mogę już zrobić pełen jego backup a później wrzucić nowy. No to robimy kopie - Zainstalowałem na telefonie aplikacje z marketu o dumnej nazwie Rom Manager (nadal nie rozumiem co ma zarządca Cyganów do systemu operacyjnego na moim telefonie). Program ten po raz kolejny zainstalował mi CRM (uparcie twierdził, ze go nie mam). Gdy już się dogadałem z CRM i Rom Manager o tym wiedział, zrobiłem kopie bezpieczeństwa obecnego systemu.
W opcjach Cygańskiego Zarządcy znalazłem - download and install ROM (Ściągnij i Zainstaluj Roma) po macknieciu tego, pojawiło się kilka opcji,bez dłuższego namysłu dotknąłem CyanogenMod. Pojawił się obrazek mechanizmu zębatego w czarnej fedorze oraz pasek po(d)stępu.
Mod się ściągnął. telefon uruchomił się ponownie i zaczął instalacje.
Instalacja zakończona sukcesem. Wieniu już cały czerwony z podniecenia. Pokazuje się ładna animacja sympatycznego androidka jeżdżącego na deskorolce i nic.
Myślę: było napisane, ze pierwsze włączenie może trwać dłużej.... ale chyba nie 30 min! :/
Restart, nic, telefon wisi na tymze logu. Wciskam klawisze, mackam ekran nic.
Hm, trudno, dobrze, ze mam backup....
Restart w recover mod. przywracam oryginalny ROM i go uruchamiam.
Nie ma już ładnego loga androidka, telefon wisi na ekranie z napisem HTC.

W tym momencie byłem prawie pewny, że stałem się posiadaczem dość drogiej cegły.
Po głowie myśli mi chodziły.... jak mogę cokolwiek z tym zrobić? Mod nie działa. Oryginał nie działa... mógłbym wrzucić jakiś Rom na kartę SD i spróbować zainstalować go z recovery mode.

Jak pomyślał tak zrobił. Ściągnął najnowsza stabilna wersje CyanogenMod na kompa po czym długo zastanawiał sie jak go przenieść na kartę SD i pozwolić zainstalować moda przez obraz przywracania. Telefon podłączony przez USB - nie wykryty na kompie. Wieniu coraz bardziej zrozpaczony. Wyciąga kartę i zaczyna szukać przejściówki do czytnika. Nie ma. Niedawno po pokoju walały się ze 3. No nie ma żadnej I ch**. Panika.

Jedyne co działało w telefonie to swojego rodzaju BIOS - jak w komputerze. Podczas włączania urządzenia wciskasz klawisz i pojawia się menu. Nic więcej nie poradzę wiec grzebie, sprawdzam, kombinuje. W międzyczasie zrobiłem factory reset.
Po chwili znajduje opcje zainstalowania Roma z karty i przypominam sobie, ze na karcie już jest jeden Rom. wskazuje go instalatorowi i jedziem.
Sytuacja wygląda podobnie. automatyczny restart, instalacja i kolejny restart. Wpatruje sie w ekran. Czekam, czekam. DZIAŁA!

I w ten oto sposób stałem się ‘szczęśliwym’ użytkownikiem CyanogenMod 7.0.3 stable. Chociaż niekoniecznie do końca zadowolonym.

środa, 6 kwietnia 2011

Rower rower rower, znowu rower.

Dzisiaj pokaże Wam, kilka fotek z ostatniej wyprawy. Rowerowej oczywiście [;
Pociągiem do Adamova i z powrotem do Brna, zwiedzając wszystko po drodze oczywiście, oczywiście.















czwartek, 17 lutego 2011

Lesna strzelanina

Pewnego dnia z osobnikiem B. wybraliśmy się do lasu. Spacer był długi i owocny w dyskusje i puste puszki. Co najmniej jednego udało nam się użyć dwukrotnie... puszek.



Prawie jak FPS ;)



Tylko wrogowie mało ruchliwi.

środa, 5 stycznia 2011

untitled 1


wieniu@mint ~ $
sudo su -
[sudo] password for wieniu:
________________________________________
( Your ignorance cramps my conversation. )
----------------------------------------
o
o \_\_ _/_/
o \__/
(oo)\_______
(__)\ )\/\
||----w |
|| ||
mint ~ #

poniedziałek, 25 października 2010

Pierwszy post napisany w Windows Live Writer

 

Windows Live Writer sluzy do blogowania Open-mouthed smile Piszesz sobie wiadomosc klik – I juz jest w necie.

Nie spodziewalem sie, ze program tego typu moze byc komukolwiek, kiedykolwiek potrzebny.

Ciekawy po prostu jestem jak to bedzie wygladalo. Na pierwszy rzut oka caly ten program bardzo przypomina Wordpada z opcjami dodawania filmow, zdjec I linkow.

  • Uparcie zmienia pojedyncze I na wielkie.
  • Po co mi to, skoro interfejs (miedzymordzie :o)) bloggera jest nawet bardziej przejrzyste.
  • Emotikony! Jak bym chcial to bym sobie sam wstawil, bardzo nie lubie programow, ktore robia cos za mnie, na sile.
  • skubaniec wykryl wszystkie TAGi z bloggera <zdziwienie>
  • I umie robic ladne kropki (wypunktowywanie?)
  • Posiada edytor HTML (podglad zrodla)

Pewnie przy dluzszym uzywaniu odkrylbym jakies inne ciekawe albo zbyteczne funkcje… ale wracam do bloggera Open-mouthed smile

P.S.

Jak wylaczyc to zamienianie I na I?

wtorek, 8 czerwca 2010

Selector Festival - fest impreza

W ostatni weekend (4-6.6.2010) w Krakowie odbył się Selector Festival, czadu dali miedzy innymi: Faithless i Thievery Corporation.
Plan był, żeby, przede wszystkim w końcu zobaczyć TC na żywo. Za bilet 200 PLN, troszkę dużo, ale co tam, TC nie jest w kraju co tydzień ;)
I dobrze, ze poszedłem, dobrze, ze zapłaciłem. Warte każdej złotówki! Mam jedynie kilka uwag co do organizacji.
Dlaczego sprzedaż biletów była w tym samym miejscu co wydawanie opasek? Mimo, ze miałem bilet w łapie, musiałem stać w kolejce około 20 minut.
Druga kolejka była już przy właściwym miejscu na festiwal. I tutaj kolejny wałek, kwadratowi panowie w żółciutkich kamizelkach z napisem służba informacyjna byli troszkę zbyt entuzjastyczni przy kontroli i kazali mi nawet otworzyć portfel. Z pewnych źródeł wiem, ze innym udało się wnieść miedzy innymi korkociąg - pozdrawiam ;)
Hola hola, troszkę się zapędziłem, nie chciałem tu przecież narzekać. Wróćmy do rzeczy najważniejszej, czyli koncertów.
Dzięki naszemu informatorowi Bułce wiedzieliśmy gdzie i o której warto być. W kwestii muzyki zawsze można na nim polegać. Powiedział ze Uffie będzie dobre, nie kłamał. Dali czadu. Wielka szkoda, ze koncerty Thievery Corp i Bloody Beetroot Death Crew 77 się częściowo nałożyły, w rezultacie trafiliśmy tylko na końcówkę tego drugiego (w końcu TC było moim głównym celem). Odkryciem dla mnie było dla mnie również Audio Bullys. Powinienem teraz udać się do sklepu muzycznego, kupić kilka płyt i zamknąć się na tydzień w domu, żeby przyswoić te rytmy i te basy.



Największym zaskoczeniem okazał się koncert Faithless. Jestem niedowiarkiem a fanem nazwać sie przed koncertem nie moglem, jak to na takiego przystało, spodziewałem się średniej zabawy. Na szczęście myliłem się. I to jak bardzo, potwierdzić to mogą ludzie którzy byli tam ze mną.
Mógłbym tez zamieścić parę wypowiedzi wideo... ale nie zrobię tego sobie i znajomym. Pozostanie to prywatne ;)
Tak tak, posiadam tez kompromitujące materiały, bezpiecznie zakopane na Żabinach pod drzewem liściastym.

Dawno się tak dobrze nie bawiłem. Zabawa była przednia, jedziemy na COKE?

P.S. fotki zapodam jak się troszkę ogarnę (optomknę).